piątek, 15 lutego 2013

Fałszywa biblia


Historia ta wydarzyła się wiele lat temu na północy naszego kraju.

Zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłem. W drzwiach stało pięć osób, którzy chcieli rozmawiać z duchownym. Odpowiedziałem, że jestem nim, więc proszę powiedzieć z jaką sprawą państwo do mnie przychodzą? Zmarł nasz Ojciec i ksiądz odmówił pogrzebu. Czy pastor mógłby przeprowadzić uroczystość pogrzebową naszego Ojca? Zaprosiłem ich do środka i kiedy wyraziłem zgodę bardzo się ucieszyli.
Przed pogrzebem umówiłem się, że razem z innym pastorem poprowadzę ten pogrzeb.  Pojechaliśmy samochodem do miejscowości gdzie odbył się pogrzeb, zakupiłem biblię i literaturę chrześcijańską. Po pogrzebie biblię wręczyłem kobiecie, która najbardziej była pogrążona w żałobie. Innym uczestnikom pogrzebu wręczyłem przywiezioną literaturę.
Od tego czasu minęły 2 lata. Któregoś dnia wziąłem ze sobą trochę książek i czasopism i przeszedłem przez miasto rozpowszechniając literaturę. Kiedy zadzwoniłem do jednego z mieszkań, otworzyła pewna pani. Przedstawiłem się i zaproponowałem książki i czasopisma. Ale ona odezwała się do mnie tak: „Nic od pana nie wezmę, ponieważ pan mi dał fałszywą biblię. Zostałem zaskoczony taką odpowiedzią, więc zapytałem: A niby kiedy i gdzie pani dałem fałszywą biblię? Więc przypomniała mi o tej uroczystości pogrzebowej.  Ona mnie rozpoznała, a jej nie pamiętałem. Dopiero w tym momencie zaskoczyłem i odpowiedziałem: Nie, ja pani nie dałem fałszywej biblii, dałem prawdziwą. Ale ona stanowczo stwierdziła, że otrzymała ode mnie fałszywą. Wtedy jeszcze raz zapytałem zaintrygowany: Dlaczego pani sądzi, że jest ona fałszywa? Dlatego – odpowiedziała -, że w tej pana fałszywej biblii wszędzie czytałam o święceniu soboty, a nasza prawdziwa katolicka biblia podpisana przez kardynała Wyszyńskiego mówi o święceniu niedzieli. Proszę panią, ja w domu mam też taką biblie popisaną przez kardynała Wyszyńskiego - biblię tysiąclecia. O tak! – zawołała, o taką biblię mi chodzi! Czy może pani poczekać pół godziny, a ja pójdę do domu po tą biblię, wrócę i porównamy te teksty z fałszywej biblii i z tej którą uważa pani za prawdziwą. Obiecała, że poczeka na mnie. Wróciłem za pół godziny. Sprawdziła dokładnie, czy jest imprimatur i czy podpisał Kardynał Wyszyński. Kiedy już była pewna, że jest to prawdziwa biblia rozpoczęliśmy porównywanie tekstów. Pokazała mi pierwszy tekst o sobocie w tej „fałszywej biblii”. Wtedy odnalazłem ten sam tekst w biblii Tysiąclecia. Kiedy go ujrzała oniemiała z zaskoczenia. A teraz – powiedziała – mam kolejny tekst z „fałszywej biblii” i niech pan pokaże z „Tysiąclatki”. Porównała  i powiedziała: Znowu widzę, że tekst jest taki sam i pisze o sobocie! Ale trzeci tekst to pan mi nie powie i niech go pan pokaże. Kiedy ujrzała trzeci tekst o sobocie z biblii tysiąclecia miała przez chwile szeroko otwarte oczy i na moment otwarte usta. Za chwilę mi powiedziała: Panie!!! Co tu jest grane!!! O co tu chodzi!!!  Wtedy pokazałem jej z Biblii Tysiąclecia z tyłu słowniczek niezrozumiałych terminów występujących w Biblii, a tam słowo Szabat.  Wyjaśnienie słowniczka brzmi następująco: „SZABAT – siódmy dzień tygodnia (sobota) – dzień odpoczynku i składania ofiar Bogu. Jest on na równi z obrzezaniem znakiem przymierza Izraela z Jahwe i środkiem uświęcenia ludu Bożego”. Oczy miała szeroko otwarte i zaniemówiła. Taki był jej początek badania i odkrywania tajemnic biblii, które dotąd były przed nią zakryte.

2 komentarze:

  1. Chrystus wspaniale prowadzi swoich żołnierzy aby głosili ewngelię po wszystkie krańce świata. Piekne świadectwo działania Ducha świętego. Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dużo pisania (związanego z ego) a brak odnośników do tych tekstów. Dlaczego ego? Niech biblia przemawia!

    OdpowiedzUsuń