niedziela, 17 lutego 2013

Matterhorn - wędrująca góra?


O pochodzeniu ziemi i jej kształtowaniu naczytałem się różnych hipotez jeszcze w Polsce socjalistycznej. Były podawane powolne procesy ewolucyjne, które kształtowały naszą ziemię, różne katastroficzne wydarzenia, ale nigdy nie podawano chociażby takiej hipotezy jak potop. Na całej ziemi niemal gołym okiem widać te procesy popotopowe, więc zacząłem się zastanawiać dlaczego akurat uparcie tej hipotezy nie uwzględniano. Aha, pomyślałem! To dlatego, że ona jest podana w biblii i musiano by uwzględnić udział w tym czynnika wiary. Taka mała manipulacja.  A jednak jeśli się potopu nie uwzględni to ewolucjoniści mają poważne problemy. Kiedy w 2009 roku byłem w Szwajcarii udałem się do podnóża góry Matterhorn. Góra ta składa się z trzech warstw datowanych na podstawie skamielin. Według geologii ewolucyjnej oznacza to że góra jest stara, kolejna warstwa skał pod tą górą jest młodsza, a najniższa warstwa skał jest najmłodsza. Jak więc to tłumaczą ewolucjoniści, którzy odrzucają potop z księgi Genesis? Oto ich wyjaśnienie: Ogromna góra Matterhorn musiała być podniesiona przez jakieś wypiętrzenie, które nastąpiło w innym miejscu, następnie była poziomo przesuwana przez ląd aż na odległość  dziewięćdziesięciu kilometrów! Ponieważ skamieliny są teoretycznie według niewłaściwej kolejności wiec górę raczej należy postawić „do góry nogami” niż wycofać się z teorii. Takie przesuwanie się góry zawsze pozostawia namacalne ślady: warstwy popękanych i pokruszonych skał, oraz ślady żłobienia powierzchni na całej drodze. Przypatrzyłem się z bliska na Matterhorn i nic takiego nie zauważyłem (patrz zdjęcia).  Okazuje się, że granice pomiędzy tymi trzema warstwami są w linii zygzakowatej. Takie tłumaczenie wędrówki góry jest naprawdę śmiechu warte. Przy takich rozmiarach góra zamiast się przesunąć  rozpadłaby się.  Uczciwy geolog w głębi duszy wie, że taka góra nie mogłaby wędrować. Wyraźnie na zdjęciach widać, że warstwy ukształtowały się kiedy jeszcze były świeże, elastyczne. Kataklizm jakim był potop jest dla nas nie do wyobrażenia. Dzisiaj odnajdywane skamieliny znajdują nie tam, gdzie według kolumny stratygraficznej przejętej przez ewolucjonistów powinny się znajdować.  Niemiecki lotnik w czasie II wojny światowej przelatywał nad Alpami i jego samolot został strącony. Uratował się i wędrując poprzez Alpy na wysokości 1500 m znalazł skamieniałą rybę ( na zdjęciu).  To co dla ewolucjonisty jest zagadką, tajemnicą, którą trudno wyjaśnić, dla wierzącego przyjmującego sprawozdanie z księgi Genesis (1 Mojżeszowa rozdział 6-9) na temat potopu, jest jedynym sensownym wytłumaczeniem.Jest pewien paradoks. Ponad miliard ludzi na świecie przyznaje, że wierzy w Jezusa Chrystusa, ale odrzucajac biblijny potop, odrzuca też wypowiedź Zbawiciela, który w ten potop wierzył. Mat.24,37-39 „Albowiem jak było z dni Noego, takie będzie przyjście Syna Człowieczego. Bo jak w dniach owych przed potopem jedli  i pili, żenili się i za mąż wydawali, aż do tego dnia gdy Noe wszedł do arki i nie spostrzegli się, że nastał potop i zmiótł wszystkich tak będzie i z przyjściem Syna Człowieczego’. Ktoś kiedyś powiedział, że trochę wiedzy oddala człowieka od Boga ale więcej wiedzy przybliża go do Niego z powrotem.  Zagłębiajmy się w Biblię, a przestanie być dla nas tajemnicą .

Skamieniała ryba znaleziona w Alpach na wysokości 1500 m.

Na tym zdjęciu widać trzy warstwy góry Matterhorn: Stoję na najmłodszej warstwie. Od moich bioder do mojej głowy to warsztwa starsza (ukosem w dół w prawo). Powyżej mojej głowy (szczyt góry) to warstwa najstarsza

Na tym zdjęciu widać wyrażnie te trzy warstwy. Pierwsza warstwa najmłodsza dolna (ukosem w prawo w dół). Druga warstwa starsza (ciemniejszy kolor). Z kolei najstarsza warstwa to szczyt góry. Kolejność tych warstw to zagadka dla ewolucjonistów.

Z bliska widać, ze warstwy układały się jak jeszcze były świeże. Ten proces powstał bardzo szybko podczas potopu. Gdyby góra przesuwała się już jako skamieniała, rozsypałaby się.

Tutaj widać wyraźnie, połączenie dolnej, najmłodszej warstwy (ciemnobrazowej), że jest na wysokości jednej trzeciej zdjęcia połączona z podnóżem góry (drugą starszą warstwą) w nieregularny, zygzakowanty sposób. Przypomina zazębiające się tryby raczej niż dowód na to, że góra się zeslizgiwała i to dziewięćdziesiąt kilometrów!

Granica zetknięcia sie drugiej warstwy satrszej z trzecią najwyższą i najstarszą jest na wysokości najwyższej części śniegu po lewej stronie i ciągnie się na prawą stronę. I nie ma tu ciągłej linii, ale granica jest poszarpana, zygzakowata, zazębiająca się, a więc nie ma mowy o jakimkolwiek ześlizgiwaniu sie góry.

To jest ta najstarsza część góry, która według ewolucjonistów nie powinna tworzyć szczytu góry, ale raczej jej podnóże. Tylko potop podany w księdze Genesi rozdziały6-9 jest rozsądnym wyjasnieniem jej powstania

Aż nadto jest tu widoczne, że te warstwy zostały utworzone przez wodę i gdy góra się utworzyła wszystkie warstwy musiały być świeże, jeszcze nie skamieniałe, elastyczne. Utworzone zostały poprzez gwałtowny proces katastroficzny potopu.

Tutaj też wyraźnie widać warstwy różnych osadów naniesionych przez wody potopu w procesie gwałtownego kataklizmu.

Podobne warstwy utworzone przez katastroficzne wody potopu.

3 komentarze:

  1. Przepiękne zdjęcia! Naprawdę niesamowite! Artykuł ciekawy i warty polecenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. A w jaki sposob potop utworzyl ta gore?

    OdpowiedzUsuń
  3. co za stek bzdur. Radzę zapoznać się z podstawami sedymentologii w środowiskach morskich oraz z tempem procesów w skali czasu geologicznego. Tak jak Matterhorn tak i Giewont został przeniesiony z terenów Słowacji w formie tzw. płaszczowiny. Jakoś nie został skruszony ;). A korelacja warstw Giewontu z warstwami występującymi na Słowacji daje potwierdzenie tej teorii. Radzę trochę się douczyć a nie snuć niczym nie podparte wizje.

    PS: naukowcy doskonale wiedzą o istnieniu takich zjawisk jak "potop". Zjawiska te mają miejsca w trakcie interglacjałów, które związane są z cyklami Comptoma. Zawsze po okresie zimniejszym (który wiąże wody oceanu światowego i prowadzi do obniżenia się poziomu wód) nadchodzą okresy cieplejsze (cykle słoneczne), które powodują uwolnienie wód. Procesy te mogą trwać setki dziesiątki do setek tysięcy lat. Potwierdzeniem tego jest chociażby zalanie Morza Czerwonego, które wiązane jest z przerwaniem cieśniny a w Biblii nazywane jest potopem.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń